Jasne. Ale mam przykład z rutera którego używam ileś lat:
Netgear R6220
Na OpenWRT maksymalnie kilka dni (+ co jakiś czas problemy z połączeniem z WiFi, albo rozłączanie i łącznie), na firmware producenta + pare swoich usług odpalonych i nigdy nie robię żadnych restartów.
A przecież prace wykonuje te samą i na tym samym łączu i obsługuje tych samych klientów.
Z doświadczenia z branży wiem, że duża firma produkująca hardware + software naprawdę ma porządny proces SQA. Jednym z takich wytycznych jest właśnie testowanie "starzenia" się systemu w jakiejś wcale nie małej jednostce czasu.
Jeszcze wiesz jak problem jest prosty np. zbierają sobie programy jakieś logi w pamięci, czy program ma wyciek mały pamięci to ja to jeszcze przeżyje ustawie sobie restart raz na dobę i OK. To już mi się nie podoba bo problemy należy przeanalizować znaleźć i rozwiązać, a nie obchodzić, ale OK.
Najgorsze są randowowe crashe, i randomowe niestabilności, to zaakceptować ciężko, bo tego objeść się nie da restartem raz na dobę o określonej porze.
Dziś wróciłem do walki z Zyxel T56 - moje obejście na problemy z konwerterami USB <-> UART jest takie, że znalazłem bardzo starego huba pasywnego USB 1.1 i jak podepnę przez huba to te przejściówki magicznie są wykrywane.
Pytanie tylko jak będzie ze stabilnością podczas obciążenia.
A tak w ogóle to wiele problemów OpenWRT pokrywa się po prostu z problemami nowych kernelów linux i driverów.
Wraz z nowymi rozwiązaniami stabilność niestety spada, a niestety OpenWRT tylko czeka by podnieść wersje kernela. Bardzo nad tym ubolewam.
Tymczasem trzeba niekiedy lat by wyłapać i zapatchowac większość błędów w danym wydaniu kernela, czy driverów. Zespół OpenWRT nie ma na to czasu bo biegną do przodu kosztem stabilności.