Temat: SQUASHFS error
Witam
Dostałem kiedyś MR3220 z upalonym WAN i krok po kroku posadziłem na nim OpenWRT + vlan i wan na jednym z gniazd lan sobie zrobiłem. Potem powalczyłem z extraroote - ale miałem modem "dongla" z kartą microsd i to słabo działało - problemy z przełączaniem trybu. W końcu zafundowałem sobie flash 16MB (Winbond 25q128fvsg) + uboot od peep2k i problemy się skończyły. Do czasu oczywiście. Jakieś pół roku temu zaczęły się jaja. Zaczął znikać soft. Dosłownie. Router działał kilka dni a potem do wyłączenia prądu - po tym już nie wstawał. Na stół - kabel RS, nowy soft - i tak cały czas. Do tego pojawiały się takie oto komunikaty na konsoli:
SQUASHFS error: Unable to read page block XXXX
SQUASHFS error: Unable to read fragment cache entry XXXX - i sypał nimi na przemian czasami kilka stron.
Co ciekawe - jak już tym sypał - to po wgraniu konkretnego softu XXXX zawsze były takie same. Czasami udawało się posadzić soft, czasami od razu wywalał błędy. Czasami tuż po wgraniu od razu go nie było (w sensie błąd dekompresji kernela). Ale zauważyłem, że im dłużej router pracuje (w sensie jest podpięty do zasilania i włączony) tym częściej udaje się na nim posadzić soft i nawet skonfigurować. Ale wystarczy go wyłączyć na 2-3 minut i od razu jazda. Ostatnia próba dała takie rezultaty, że trzeba go było włączać 3-4 razy jak postał 10 minut, i włączyć na 5 minut i zresetować jak stał dłużej. Bez konsoli było widać kiedy się posypał przy starcie (już przy końcu) - bo nie wstawało WiFi.
Reasumując - na ciepło działał. Co ciekawe - sama kość flash (Winbond 25q128fvsg) praktycznie się nie grzeje. Co nie zmienia faktu, że jak podziałał chwilę to potem wstawał. I jak już wstał prawidłowo - to parę h działa w ramach testów. No to wiozłem (na razie) suszarkę, zagrzałem flasha przez 5 minut. Efekt - oparzyłem się o tego flasha (suszarka w/g miernika daje ~106st.C na wyjściu - nikt jej nie używa - ciekawe dlaczego? :-P), za to na razie (drugi dzień) wstaje od strzała bez problemowo. Za każdym razem. Niezależnie od tego czy stoi 5 minut włączony czy całą noc.
Abstrahuję tu od samej metody (skądinąd mocno druciarskiej) pseudonaprawy - bo moim zdaniem ta kość padnie góra za kilka dni (nowa już zamówiony). Chodzi o fakt, że układ który nie osiąga nawet 25st.C działa "na ciepło" a dostaje jobla na zimno. Dodatkowo - co prawda po wgraniu konkretnego softu sypał zawsze tym samym (samymi) blokami jako błędnymi - o tyle po wgraniu tego samego softu - ten blok (bloki) się zmieniały. Chyba, że jffs2 tak ma i faktycznie uwalone jest konkretne miejsce w tej kości.