Witam,
podepnę się;
Router Tp-Link 3420 v2. Zrobiony extroot na pendrive, 3 partycje (swap, system, dane). Wpięty jako drugi do sieci (za dostarczanie internetu odpowiada inny klocek) po LANie. WAN wyłączony. Router ma stały adres IP. Jest odciążony od wszystkich funkcji związanych z dostarczaniem netu. Chciałem sobie rozbudować stację pogodową.
Pendrak wpięty przez aktywny hub. Do wczoraj wszystko działało. Wyłączyłem router przyciskiem, dzisiaj włączam a on się w kółko restartuje.
Zapala się jedna dioda, mruga druga, po dłuższej chwili zapalają się pozostałe czyli dioda połączenia LAN i dioda USB, czyli tak jak powinno być. Dla mnie był to zwykle sygnał, że można się już logować do routera. Niestety, teraz nie jest to możliwe, w dodatku - sądząc po zachowania diod - router restartuje się, bo zapalają się wszystkie, gasną (oprócz power), zaczyna mrugać sys itd. aż do zapalenia LANu i USB, potem znowu zapalają się wszystkie i tak w kółko Macieju.
Przełożyłem (wyłączając router przyciskiem) pendraka bezpośrednio do routera ale dyskoteka trwa dalej. Pewnie rozsypała się system plików i pozostaje reset do ustawień fabrycznych? Trochę mi szkoda, bo umęczyłem się z montowaniem samby, ustawieniami torrenta i nie zrobiłem kopii konfiguracji...
Pozdrawiam
Dovado Doma (Factory) + TP-Link TL-MR3420 v2 (Gargoyle). OpenSUSE user