Temat: Znikający(?) modem USB LTE.
Dzień dobry Forumowicze!
Skazany na pracę zdalną, na strychu nad moim mieszkaniem, 5-20 m od switcha, znalazłem wystarczający zasięg LTE. Od kilku tygodni próbuję uzyskać stabilne połączenie. Mój sprzęt to TL-WR1043ND v2 oraz modem E3276s-150.
Zasadniczo para działa, jednak 2-3 razy na dobę następują brzydkie rozłączenia, niejednokrotnie w najmniej odpowiednim momencie.
Próbuję w tym tygodniu z hubem USB (zasilacz 3A) ale objawy są te same.
To co mnie najbardziej mierzi, to to że nie mogę zastosować podanego przez Cezarego w tutorialu skryptu, bo po rozłączęniu polecenie
ifup wan nie wystarcza, a dopiero reboot pomoga. Czy zmodyfikowanie tego skryptu tak aby automatycznie restartował router, to jedyne moje rozwiązanie?
[Edit:]
Zmieniłem nieco zestaw i wygląda to teraz jeszcze inaczej/gorzej(?). Modem usb jest teraz podpięty bezpośrednio pod Raspberry Pi 4, który służy jako router, TP-Link robi za AP.
Bo bardzo radosnym czasie „Online”: 58h, 4m, 29s łącze padło, OpenWrt w zakładce „Interfejsy” pokazywał coś w stylu „sprzęt sieciowy nieobecny”. Restart systemu nie pomagał, dopiero po restarcie routera przez fizyczne odłączenie zasilania łącze wstało.
Macie pomysł w czym leży problem?
Pozdrawiam, Tomasz.