Kurka wodna, po wyłączeniu wifi na lapiku i podłączeniu go na kabel po pewnym czasie wywaliło netbooka dziewczyny. Czyli teraz to już nie jest kwestia jakichś zgrzytów na linii wifi_laptopa-router. Normalnie podejrzewałbym win7 ale od jakiegoś czasu na netbooku siedzi Mint 9 (Ubuntu 10.04 Lucid Lynx) więc ewidentnie to nie jest wina systemu (chyba).
Cóż jak będę miał więcej czasu pobawię się tym trunkiem. Trochę szkoda gargoyle bo nie chce mi się grzebać w konsoli w przypadku ewentualnych drobnych zmian w konfigu ale jeżeli miało by to działać to przeboleję.

