Temat: Serwer domowy na debianie
Jako, że ostatnio powalczyłem trochę nad rozbudową swojej mini sieci domowej to napiszę kilka refleksji z tym związanych. Co prawda rzeczy może dotyczą bardziej debiana ale, że bardzo lubię i cenię eko.pl więc wpis zamieszczam właśnie tutaj. Pierwsza rzecz to niestety brak czasu. Spędziłem około 2 tygodni, głównie po nocach, totalnie się nie wysypiając. To w połączeniu z atakiem zimy i dużymi opóźnieniami w jeździe pociągów spowodowało kilkukrotnym przemarznięciem na amen i porządną grypką. A jako, że za chorobę nikt mi nie płaci więc, teoretycznie zamiast siedząc po nocach mogłem kupić coś gotowego a i tak kasy by mi jeszcze kasy zostało licząc to czego nie zarobiłem której nie zarobiłem leżąc przez tydzień w łóżku. Ale z drugiej strony mamy satysfakcję i samozadowolenie, w końcu ciągle coś jeszcze umiem ![]()
Wszystko zaczęło się od tego, że podczas ostatnich Świąt przeglądając allegro natknąłem się na płytkę za 100zł Intel Desktop board D410PT + 1GB RAM DDR2. Za tę cenę mamy płytkę z 1 rdzeniowym 2 wątkowym atomem 1,66GHz, chłodzonym pasywnie zużywającym według specyfikacji 10W energii, wbudowaną grafiką, Ethernetem 100MB, 2 porty sata, 4 porty usb (+4 dodatkowo wewnętrzne usb), 1 złącze PCI, możliwość instalacji 4GB RAMu. Celem tej płytki jaki przed nią postawiłem było zbudowanie serwera plików, czyli bezpieczne przechowywanie zdjęć, filmów, muzyki i udostępnianie tego w sposób wygodny wszystkim domownikom. Całość wrzuciłem w starą obudowę jaka stała u mnie bezużytecznie. Nie wiem czemu ale wystartowałem z Ubuntu, ze środowiskiem graficznym. Jednak szybko spasowałem, nie pasowała mi zupełnie filozofia tego środowiska. Spróbowałem więc Debiana również z gui. I to było to. Do płytki, w złącze PCI włożyłem kartę z dodatkowymi łączami sata, bo miałem w sumie 4HDD do instalacji. Ta karta to niby jakiś raid ale jakiś oszukany, najważniejsze, że system widział wszystkie dyski. Generalnie cała instalacja poszła jak z płatka, wszystko działało tak jak należy. No może prawie. Pojawił się jedne problem, którego zresztą nie rozwiązałem do dzisiaj. Mianowicie. 4 dyski jakie w to włożyłem to:
1. 2 x 1TB podpięte pod kartę PCI
2. kolejne 2 dyski podpięte do płyty głównej: 2TB oraz 1TB
Te 2 dyski po 1TB zostały skonfigurowane jako RAID 1. Drugie 2 chciałem zrobić w sposób następujący: RAID 1 o wielkości 1TB, a pozostałe 1TB wykorzystać do instalacji systemu plus dodatkowy zasób. Poszło bez problemu ale ten dysk 2TB na którym był min system wydawał z siebie, w regularnych odstępach około 30s dźwięk taki, jak podczas parkowania. Wpięcie tego dysku np. do windowsa jako drugi dysk powodowało, że tego dźwięku już nie było, więc źródło pochodziło raczej z systemu niż sprzętu. Generalnie przesiedziałem nad tym grubo tydzień, przeinstalowując system kilka razy w różnych konfiguracjach i nic. Finalnie mam tak, że system zainstalowałem na tym mniejszym dysku 1TB, w wyniku czego mam trochę mniejsza tą macierz, ale w zamian pozbyłem się tego dziwnego dźwięku. Sam dźwięk mi nie przeszkadzał, ale świadomość, że w wyniku tego dysk może się rozlecieć po kilku miesiącach po prostu nie dawał mi spokoju.
Podsumowując doszedłem do wprawy w instalacji i konfiguracji debiana. Wersję konsolowa stawiam i konfiguruję w 30 minut
. Podsumowując mam u siebie uruchomione:
1. 2 macierze po 2 dyski skonfigurowane jako RAID 1 z wykorzystaniem mdadm
2. Serwer samby
3. Serwer www
4. Serwer ssh
5. Serwer rsync
6. Serwer nfs
7. Testowy czujnik temperatury podłączony przez USB meraprojekt MP00200A, konfiguracja ows
8. Sewrer dlna, zbudowany na minidlna
9. klient torrent w postaci tranmission w wersji konsolowej
Wbrew pozorom konfiguracja do wykonania przez bardzo przeciętnego użytkownika, wszystko chodzi zgodnie z założeniami. Jestem pod wrażeniem rsync’a i szybkości jego działania. Synchronizacja 950GB danych z dysku lokalnego zajmuje dokładnie 64sekundy (bez kopiowania danych). Na kliencie ma windowsa+cygwin+ pakiet deltacopy. Mam to zainstalowane na lokalnym kompie i na laptopie, dane mam praktycznie na bieżącą zsynchronizowane. Druga rzecz, to moja żonka jest zachwycona dlna, na tv ogląda sobie zdjęcia rodzinne i filmy własnej produkcji. Do tej pory trzeba było wyszukać płytkę dvd z filmem, włożyć ją w odtwarzać, etc. Teraz jest to dostępne w każdej chwili, na tv, smartfonie, etc. Z rzeczy które mi zostały do zrobienia, to moje czujniki temperatury, podpięcie większej ilości i zrobienie jakieś ładnej wizualizacji. Najważniejsze, że techniczne możliwości są naprawdę bardzo dużo, potrzeba tylko czasu i chęci.
Pozdrawiam i podziękowania dla Cezarego za wsparcie w walce ![]()
Na koniec ciekawostka, znalazłem powtarzalna metodą na położenie mojego debiana. Uruchamiam TruCrypta na windowsie 7, odpalam tworzenie nowego dysku szyfrowanego, jako miejsce wybieram 50GB na zasobie udostępnionym przez sambę, klikam formatowanie ntfs i generalnie po jakimś czasie serwer totalnie umiera. Nie wgryzałem się również w ten problem, ot taka ciekawostka.