Temat: Zawieszający się TL-WDR3600
Mam bardzo dziwny problem z siecią.
Zaczęło się od tego że dziś rano mój ruter TL-WDR3600 zamilkł (Gargoyle PL 1.6.2.2 - wiem: stare, nie wspierane...). Zniknął net więc spróbowałem się połączyć przez www - nic, łącze się przez SSH - nie odpowiada. Zresetowałem sprzęt - wszystko wróciło do normy ...ale niestety na około 3 minuty. Resetuje go jeszcze raz (przez odcięcie zasilania) i znowu to samo - i tak w kółko. Przez te kilka minut wszystko zawsze działa bez zarzutu a potem coś jakby zwis. Przez te kilka minut kiedy ruter żył sprawdzałem logi, zużycie procesora etc. ale żadnych anomalii nie widziałem. Pomyślałem że tplink jednak umiera więc podłączyłem kolejnego - w innym budynku miałem dokładnie taki sam sprzęt, skonfigurowałem z palca i jakieś 3 godziny było ok. Potem ktoś do mnie przyszedł z sąsiedniego budynku i mówi że nie ma neta. Poszedłem pogrzebać ale widzę że sprzęty nie uzyskują adresów IP, zacząłem sprawdzać Ubiquiti Nano M2 - mam mały most, mój "psujący się" ruter był po drugiej stronie tego mostu - do Nano Station nie mogłem się dostać. Kiedy zostawiłem to w cholerę i poszedłem tam gdzie mam większość kompów i ten rzeczony WDR3600 to okazało się że sieć znowu kompletnie padła i ruter działa tylko przez kilka minut po włączeniu. WTF?
Jakieś pomysły? Co sprawdzać? Wątpię żeby dwa tplinki popsuły się tak samo tego samego dnia. Jutro będę próbował po kolei dołączać urządzenia, wymieniać kable? Czy to możliwe aby jakiś uszkodzony sprzęt tak siał złośliwie że Gargulec od tego pada? Z góry dzięki za wszystkie pomysły - są na wagę złota bo jutro będę z tym walczył bez neta...